Trening Jacobsona

Skończyłam 3 tygodniowy urlop. I niestety muszę wrócić do pracy. Piszę niestety, ponieważ branża w której pracuję, zabiera ze mnie ogrom energii. Dlatego już dziś, przygotowując się na dzień wielkiego powrotu, postanowiłam zając się swoim układem nerwowym.

Sięgnęłam po trening  Jacobsona (progresywna relaksacja mięśni), który jest idealny dla osób żyjących w pośpiechu, ciągłym stresie, a zwłaszcza w sytuacji w której czujesz, że twoje ciało jest napięte.

Trening Jacobsona został opracowany przez psychiatrę Edmunda Jacobsona na przełomie lat 20. i 30. ubiegłego wieku. Po licznych badaniach zauważył on zależność, z której wynikało, że zmniejszenie napięcia mięśniowego wpływa korzystnie na układ nerwowy, co powoduje redukcję poziomu lęku, dzięki czemu nasz organizm wycisza się i uspokaja.

Na czym polega trening?

Trening relaksacyjny Jacobsona jest bardzo prosty,  polega na napinaniu i rozluźnianiu określonych grup mięśni. Wraz z wdechem napinasz dany mięsień, utrzymujesz go w napięciu przez około 5 sekund, a następnie z wydechem rozluźniasz.

Robisz krótką przerwę, by przez kilkanaście sekund spokojnie obserwować reakcję swojego organizmu – koncentrujesz się na tym, by w pełni odczuć różnicę między napiętym a rozluźnionym mięśniem.

Trening Jacobsona najlepiej wykonywać w pozycji leżącej, która sprzyja rozluźnieniu, możesz też półleżeć lub siedzieć – ważne, aby nie odczuwać dyskomfortu np. ze strony kręgosłupa. Ja wybrałam pozycję leżącą.

Najlepiej ćwicz w takim momencie dnia, w którym przez kilkanaście minut nic nie będzie cię rozpraszać. Wyłącz telefon komórkowy, daj sobie chwilę oddechu.

Jak ćwiczyć?

Pokażę Wam to na przykładzie mojej ulubionej Małgorzaty Mostowskiej 😉

Źródło: http://www.youtube.pl

Kochani, zachęcam. Spróbujcie i sami się przekonajcie 😉

 

Joga na trawie

Parę lat temu uczestniczyłam w letnich warsztatach jogi, na których rano praktykowałyśmy na świeżym powietrzu, w kontakcie stóp z trawą. To była zupełnie inna praktyka, inne odczucia, inny wymiar przyjemności.

I po paru latach sama postanowiłam wyjść do moich Joginek i zaprezentować Im jogę na świeżym powietrzu, na trawie by i One odczuły, jak to jest. Jak przyjemnie jest podnieść dłonie do góry i spojrzeć w niebo. Jak przyjemnie jest w pozycji siavasany poczuć powiew wiatru na twarzy, poczuć zapach świeżej trawy.

A po praktyce, dostałam fantastyczny prezent ślubny.

Jak ja kocham te spotkania z moimi dziewczynami, jak ja kocham jogę i storczyki 😉

103246133_3243923722306063_6083473024296863357_o

Lato się zaczyna, więc jeśli macie możliwość popraktykujcie na świeżym powietrzu.

Bierzcie się do pracy.

Namaste 😉

Zapach ulubionego kadzidełka, spokój za oknem, cisza w głowie i moja mata ;)

Zapach kadzidełek, spokój za oknem, promienie słońca i mata. Tak można zacząć i tak można zakończyć dzień.

Nieraz jestem pytana o to, co mi daje praktyka. Kiedyś, gdy zaczynałam przygodę z jogą odpowiadałam, aktywność fizyczna, dobrze rozciągnięte ciało. Dziś dodałabym, spokój ducha i myśli. Gdy mam trudny dzień za sobą, nie idę wcześnie spać, by zapomnieć, jak kiedyś. Rozwijam matę i zapominam o tym, co mi się przydarzyło. Śmiało mogę napisać, że joga dała mi siłę by walczyć, by powiedzieć sobie, no dobra dziś się nie udało, dziś pokonał mnie dzień, ale jest przecież następny dzień. I to mi kochani daje pobyt na macie.

A dzięki spokojowi, mogę robić też inne rzeczy, które dają mi radość i ukojenie. Mogę pisać, przelewać myśli na papier i nie bać się ich mocy.

Jeśli jeszcze nie próbowaliście, bo boicie się nudy, bo uważacie że joga to stateczne ćwiczenia, spróbujcie.

Wiecie czego ja się bałam najbardziej? Bałam się tego, że nie będę umiała pobyć z sobą przez jakiś czas. Zawsze uciekałam, zawsze oddawałam się tysiącom zajęć, ale dlaczego? Ponieważ bałam się przystanąć, bałam się spokoju. Teraz się nie boję, ale żałuję że zbyt długo do tego dochodziłam. Dlatego Wy nie marnujcie czasu, rozwińcie matę i spróbujcie 😉


Gest Namaste

W zaciszu domowej praktyki.

W zaciszu domowego ogniska.

Z daleka od spotkań na żywo z innymi joginami, bo jeszcze mamy czas odizolowania, wciąż aktywna, nadal praktykuję i ciągle się rozwijam.

I tak spędzając długie godziny na macie, nie tylko o praktyce myślę i jej się poddaję.

Ale też chcę Wam opowiedzieć o pewnym geście, który stanowi nieodłączny element praktyki jogowej.

Gest Namaste

Pochodzi z sanskrytu.

„Nama” znaczy „pochylać się”, „kłaniać się”,

„As” – ja,

„Te” – tobie

Namaste w świecie jogi oznacza, że wszyscy jesteśmy równi, a podczas zajęć pracujemy nad swoimi słabościami. Nauczyciel inicjuje Namaste jako symbol wdzięczności i szacunku do swoich uczniów. Gest bardzo piękny, dzięki niemu dziękujemy sobie za wspólną praktykę.

W tradycyjnym hinduskim powitaniu łączymy dłonie płasko wnętrzami do siebie, jak w geście modlitewnym. Wszystkie palce kierujemy do góry, a dłonie układamy na wysokości mostka. I dokładamy do tego pokłon.

Czyli czym jest gest Namaste?

„Pokłon tobie” lub też „kłaniam się tobie”.

Pozdrawiam Was zatem kochani 😉

Namaste

img_20191012_2026064048882283691429481.jpg

A poniżej moja domowa praktyka 😉

Joga w domu 😉

Tydzień nagrywałam swój pierwszy filmik i powiem szczerze, łatwo nie było. Dziwnie usłyszeć swój głos, dziwnie zobaczyć siebie i swoje ułomności 😄😄😄

A już zupełnie dziwnie się czuję, gdy pomyślę że zrobiłam to dla mojej grupy, by mogli razem ze mną poćwiczyć. Strach i obawa, że pomyślą że to jednak był beznadziejny pomysł.

Ale później pomyślałam inaczej. Przecież joga to nie sport wyczynowy, praktyka to filozofia życia i każdy praktykuje ją tak, na ile potrafi, na ile chce i na ile pozwala mu jego ciało i umysł.

Więc przestałam się bać, a zaczęłam cieszyć z faktu, że się odważyłam, że nagrałam film całkowicie sama i to kolejny krok w rozwoju.

 

Dlatego nie bójcie się nowych wyzwań, nie bójcie się swoich błędów, życie to ciągła nauka i polepszanie swoich umiejętności. Nauka to proces, a proces musi jakiś czas trwać 😉

 

Namaste 😉

Top 7 – by nie pójść na jogę

W rozmowie z uczniami, moimi koleżankami dowiedziałam się, jakich najczęściej dopuszczają się wymówek, by nie pójść na zajęcia przy regularnej praktyce, bądź nie pójść na pierwsze zajęcia, w obawie o…

Powód nr. 1

Brak czasu.

Tak, tą wymówkę słyszę najczęściej. Bo ktoś ma dużo obowiązków, bo dzieci trzeba przypilnować, bo w domu ugotować. Wiadomo. Rozumiem, ale nie rozumiem jednego. Na pewno nie mamy czasu? Zajęcia trwają od 1,5 h – 45 minut. Gdy ktoś naprawdę nie może ruszyć się z domu, zwłaszcza w czasach dzisiejszej pandemii, wystarczy dostęp do Internetu. Jest wiele szkół, które regularnie prowadzą zajęcia online. Nie trzeba ćwiczyć pełną godzinę, można sobie podzielić taką lekcję na kolejne dni. Nawet gdy dzieci w domu, one pójdą kiedyś spać. Z resztą wychowywałam kiedyś parolatkę, jej żywiołowość momentami mnie wykańczała, ale gdy zasypiała po 22. Ja brałam matę, wybierałam pokój obok i zaczynałam praktykę. Piszę o tym dlatego, bo wiem że wiele mam od razu mogłoby na mnie naskoczyć, że nie rozumiem. Oj bardzo dobrze rozumiem. Więc ta wymówka nie przemawia do mnie.

 

Powód nr. 2

To są zajęcia dla szczupłych.

Moja koleżanka przestała na jogę przychodzić, właśnie ze względu na swoja sylwetkę. Nie udało mi się jej przekonać, że w jodze nie ma rywalizacji, każdy patrzy tylko na siebie i nie ocenia. Regularna praktyka z kolei poprawia samopoczucie, ciało zaczyna więcej chcieć, poprawia się metabolizm. I powiem Wam, widziałam tylu joginów nie będących w rozmiarze s, którzy świetnie ćwiczyli i z czasem zauważali poprawę swojego wyglądu. Wystarczy przełamać swoje ograniczenia.

 

Powód nr. 3

Joga jest dla młodych.

Joga jest dla wszystkich. Pattabhi Jois mawiał, że dla wszystkich, tylko nie leniwych. A ponadto, teraz studia i szkoły proponują zajęcia dla grupy 50+, więc kochani wymówka numer trzy jest dość kiepską wymówką by nie pójść na zajęcia.

 

Powód nr. 4

Nie jestem zbyt elastyczna/y.

Spróbuj, idź na zajęcia i sprawdź, jak to naprawdę z Tobą jest.

 

Powód nr. 5

Źle się czuję.

Jeśli boli Ciebie głowa, męczą Cię bóle menstruacyjne, masz zakwasy, wystarczy wybrać łagodną formę praktyki. Z resztą przed zajęciami zawsze możesz zgłosić nauczycielowi co Wam dolega, to on dostosuje praktykę do Was. Jeśli naprawdę źle się czujesz, masz gorączkę, przeziębienie oczywiście zostać w domu.

 

Powód nr. 6

Nie mogę się spocić.

No cóż, jest rada. Są takie odmiany jogi, na których gwarantuję Tobie, że spocisz się nieziemsko.

 

Powód nr. 7

Nuda.

Też tak kiedyś uważałam, dopóki nie zauważyłam że ta tzw. nuda stała się dla mnie świetnym rytuałem, który daje mi teraz siłę i poczucie stabilności. A jeśli Ci nudno, bo zbyt spokojnie, jest joga która stosuje przejścia flow i jesteś ciągle w ruchu.

To co, widzimy się na macie?

Ja już rozłożyłam swoją, a Ty?

gymnastics-5010689_1920

 

 

 

 

 

 

Czas trudny, ale dobry dla mojej praktyki

Ciężki czas, ale staram się nie wariować i chciałabym przy okazji też nie zwariować.

Brakuje mi spotkań z moimi uczniami, brakuje mi praktyki w studio jogi, ale jako że jestem pozytywnie zakręconą joginką, nie lubię się poddawać. Zawsze byłam zdyscyplinowana, ale teraz jestem jeszcze bardziej wytrwałą osobą. Codziennie praktykuję, by cialo i umysł zostało w dobrej kondycji. Codziennie podczas praktyki staram się nie zaprzątać głowy tym, na co wpływu nie mam. Taka właśnie jest joga, taki właśnie jest mój kawałek… Maty

Czas dobrze spędzony, cialo w dobrej kondycji, nad umysłem czasami trzeba dłużej popracować. I zrobiłam duży postęp w notatkach lekcyjnych. Moi uczniowie dostaną kolejna dawkę ćwiczeń, gdy to wszystko już się skończy.

To również czas, w którym mój balkon nabrał nowego charakteru, można było poświęcić mu nieco więcej czasu i cierpliwości. Jesteśmy bowiem świadomi tego, że ten balkon może być naszą jedyną odskocznią tej wiosny i oby nie lata.

To również czas, w którym mogę więcej czytać. Wręcz pochłaniać książki…

A poniżej cała ja, kocham mój świat, kocham mój kawałek podłogi, kocham moją matę, która stała się obecnie całym moim światem.

Przede mną kolejne tygodnie pod tytułem, praca – dom – praca a po… Dokładnie to co powyżej. Co się zmieni? Tytuły książek, nowe lekcje, więcej kwiatów na balkonie.

Kochani, zdrowych i jeszcze raz zdrowych świąt wielkanocnych i do zobaczenia na macie.

Namaste

Jak sobie dać przyzwolenie na spokój, w tych trudnych chwilach

Co zrobić, gdy nie możesz pójść na zajęcia do studia, do klubu, na salę…

Po pierwsze w dobie Internetu, do którego dostęp ma prawie każdy jest wiele zajęć online. Nauczyciele, bardzo często przygotowują nowe grafiki dopasowane tak, by każdy z nas mógł poćwiczyć w swoim domu pod okiem nauczyciela na żywo.

Nie wiem jak Wy, ale ja korzystam z tych propozycji. To bardzo dobra opcja, by w tych czasach nie zwariować do reszty i utrzymać swoje ciało w dobrej kondycji. Dlatego, szczerze polecam. Ruch jest wskazany, bowiem zawsze jest dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza w sytuacjach trudnym. A niewątpliwie w takich czasach teraz żyjemy.

Ale bardzo fajnym rozwiązaniem jest pobyt na świeżym powietrzu. Ja skorzystałam, 10 km przeszłam pieszo i poczułam się błogo. Jakiś czas temu. Choć czuję, że to był mój ostatni raz…

Niestety od jutra wchodzą w życie obostrzenia. I bardzo dobrze. Tylko do pracy, sklepu, apteki. Chodzi o to byśmy unikali dużych skupisk ludzi, wychodźmy kiedy musimy, ale jeśli mamy las, podwórko, jeśli nikogo tam nie ma, skorzystajmy. Nie wiem czy to od jutra się uda, więc jeśli nie, polecam pierwszy sposób na ten czas. Joga online. 

I nie mówcie, że nie wiem jak to jest. Że nie wiem, jak teraz trudno jest. Jestem osobą aktywną, a teraz moje życie ograniczyło się  do pójścia do pracy i powrót. Ale tak trzeba. Dlatego szukam rozwiązań by nie zwariować. 

Pamiętajmy też, że joga to nie tylko asany. Joga to umiejętność radzenia sobie w trudnych, zwłaszcza psychicznie trudnych sytuacjach. Joga pozwala znaleźć tak potrzebną równowagę, a spacer to też rodzaj medytacji. Polecam zatem i jogę i spacery.

I nawet jeśli spacery zostały ograniczone, ćwiczmy, relaksujmy się w domu, w jak najlepszych warunkach, bo każdy z nas potrzebuje odporności fizycznej i psychicznej. Zostawmy na chwilę TV i na jakiś czas, wejdźmy na matę, zapalmy wcześniej świeczki, kadzidełka. Zróbmy sobie klimat. Tak po prostu. Dla siebie samego.

 

Namaste

Joga to coś dobrego, co mi się przytrafiło.

Nastały trudne czasy, każdy z nas boi się o następny dzień, każdy z nas boi się o najbliższych. Jak nie zwariować, jak normalnie iść jutro do pracy i choć przez chwilę nie musieć o tym wszystkim myśleć. Ja znalazłam sposób, właściwie znam go od dawna i stosuję, ale teraz wyjątkowo bardziej  jest przydatny i potrzebny.

Nie uczestniczę w spotkaniach z moimi uczniami, nie ćwiczymy razem, sama nie chodzę na inne zajęcia by nauczyć się czegoś nowego. Zostają zajęcia online. W końcu Internet można naprawdę bardzo dobrze wykorzystać. 

Od dziś więcej praktykuję, więcej czytam i piszę, bo te rzeczy są dla mnie receptą, by nie zwariować. Mogę to wszystko połączyć, by być tu częściej, by więcej wiedzieć. Od zawsze lubiłam się uczyć, książki pozwalały mi nie myśleć. Kilkanaście lat temu dołączyłam do tego zastawu matę. 

Joginki i Jogini, a Wy jak sobie teraz radzicie?

Pozostań na dłużej w pozycji…

Zaczął się weekend.

Warto zwolnić, zwolnić na chwilę i zapomnieć o pracy, obowiązkach, wymaganiach, planach sprzedażowych, szkoleniach, nauce…

Warto na chwilę zatrzymać się, by poczuć swoje życie, by poczuć swój wydech, by móc zakorzenić się w pozycji dla nas ulubionej i pobyć w niej tak długo, jak mamy tylko na to ochotę nie goniąc za niczym, nikim, będąc w zgodzie z samym sobą.

Ja dziś spędziłam taki czas, wyjątkowo nie na macie, poddałam się wenie twórczej. Bo nieważne co robimy, ważne ze w zgodzie z sobą i dla dobra nas samych. Ale jeśli ulubiona pozycja, to ja bym dziś zakorzeniła się w pozycji drzewa 😉

72588562_2693689093996198_6593188048228319232_n